Czy porażki „uodparniają”, zgodnie z zasadą: „co cię nie zabije to cię wzmocni”? Czy, jak to zazwyczaj bywa, wszystko zależy od „dawki” niepowodzeń?
Aleksandra Adamiec, psycholog sportu: Każdy człowiek ma swoje zasoby pewnych umiejętności i zdolności psychologicznych, z których korzystamy w trudnych oraz wymagających sytuacjach. Do takich sytuacji należą między innymi porażki. Kiedy posiadamy umiejętności radzenia sobie z nimi, to wtedy możemy mówić o tym, że porażki nas wzmacniają.

Z drugiej strony, zdarza się również tak, że nasze możliwości radzenia sobie mogą zostać przekroczone. Dzieje się tak zazwyczaj kiedy niepowodzenia są bardzo częste, kumulują się lub odnoszą się do ważnych dla nas aspektów życia. Umiejętności psychologiczne możemy rozwijać i tym samym umacniać naszą odporność psychiczną, która kształtuje się w nas od samego początku. Dlatego tak ważne jest, aby dzieci już od najmłodszych lat spotykały się z trudnościami i frustracjami. Wszystko to, czego sami doświadczymy, stanowi dla nas najlepszą lekcję.

Osobna kwestia to współczesne postrzeganie „porażki” –  niejednokrotnie ten drugi, trzeci to już przegrani. A zmiana takiego  punktu widzenia jest kluczową kwestią – może ten trzeci czuje się sam dla siebie zwycięzcą, bo zwykle był dwudziesty? A może pobił swój życiowy rekord? Przegrana nie zawsze oznacza to samo, stosowanie sztywnych standardów oceny jest w sporcie niekorzystne. Prawdziwego mistrza motywuje chęć pokonania samego siebie.

Jak z porażkami radzą sobie sportowcy? Czy psycholog sportu proponuje im uniwersalne patenty, czy np. stara się dowiedzieć, co danemu zawodnikowi zwykło pomagać?
Istnieją różne sposoby radzenia sobie z porażkami. Niepowodzenie to za każdym razem stresujące wydarzenie w naszym życiu. Możemy wówczas skupić się na tym, jak się czujemy, jakie emocje nam towarzyszą, możemy także unikać tej sytuacji i jej konsekwencji, co na dłuższą metę nie jest skutecznym rozwiązaniem.

Innym sposobem, zwykle uznawanym za najskuteczniejszy, jest skoncentrowanie się na naszym działaniu i zadaniu – w sporcie np. na intensywniejszym treningu i lepszym przygotowaniu do kolejnego startu, oraz na  przewartościowaniu danego zdarzenia.

W psychologii nie istnieją uniwersalne patenty. Tak jak zawsze podkreśla się różnorodność osobowości i temperamentów ludzi, tak samo niesie to za sobą konieczność wypracowania indywidualnych strategii radzenia sobie z porażkami. Owszem, istnieją wymienione przeze mnie wcześniej główne style radzenia sobie. Zadaniem psychologa jest odkrycie na podstawie rozmowy z zawodnikiem, który styl preferuje dana osoba. Psycholog sprawdza czy ten styl jest skuteczny i należy go rozwijać, czy jednak należy zaproponować inne strategie radzenia sobie. Podstawą są właśnie uprzednie doświadczenia – pytamy, co zawodnik robił i badamy, czy konkretny sposób okazał się pomocny.

Czy psycholog sportu rozmawia ze sportowcami o ich porażkach? Czy pracuje nad tym z dziećmi i młodzieżą, dopiero wchodzącymi w świat sportu?
Praca nad poradzeniem sobie z porażką jest jednym z zadań psychologa. Oczywiście, jest ona łatwiejsza, kiedy w momencie przygotowań do danej imprezy sportowej zawodnik przechodzi odpowiedni dla niego trening mentalny, w którym wzmacnia swoje umiejętności psychologiczne – radzenie sobie ze stresem, kontrolę emocji, odpowiedni pozytywny dialog wewnętrzny. Psychologia sportu dąży do usamodzielnienia zawodnika w obliczu wymagających sytuacji.

W przypadku dzieci i młodzieży każdy rodzic pragnie, aby przede wszystkim czerpały one przyjemność z uprawianego sportu. Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie obecnie, gdy tak silnie podkreśla się dążenie do bycia najlepszym lub po prostu lepszym od innych. Rolą psychologa jest pomóc rodzicom i trenerom, a także samym młodym zawodnikom w zdobyciu odpowiednich umiejętności radzenia sobie z uczuciami i emocjami towarzyszącymi niepowodzeniom. Jednak, aby pracować z dzieckiem musimy mieć pewność, że rozumie ono te emocje i pojawiające się odczucia. Tu właśnie pojawia się zadanie dla psychologa.

Czy z początkującymi sportowcami warto rozmawiać o porażkach? Jaka jest tu rola rodziców – czy powinni pozwolić swojemu dziecku zmierzyć się samodzielnie z sytuacją, czy powinni zaproponować mu pomoc?
Nie tylko warto, ale wręcz należy rozmawiać o porażkach. A jeszcze lepiej pozwolić dziecku poznać smak przegranej i niepowodzenia. I nie trzeba wcale na siłę tworzyć dziecku trudnych warunków, w których wiemy, że na pewno nie uda się mu odnieść sukcesu. Istnieje prosta i powszechna zasada, że najlepsza jest nauka przez zabawę i ja całkowicie się z nią zgadzam. Prostym przykładem mogą być wspólne gry z dzieckiem – np. gry planszowe czy gry z wykorzystaniem piłki. Chcąc mu sprawić radość i przyjemność po prostu pozwalamy mu wygrać. A można taką sytuację wykorzystać do nauki radzenia sobie z porażkami – pozwólmy dziecku od czasu do czasu przegrać. Nie bójmy się wówczas cieszyć z naszej wygranej, zobaczmy jak reaguje dziecko.

Z kolei, kiedy to ono wygrywa, a my nie – dajmy mu dobry przykład: pogratulujmy mu zwycięstwa; powiedzmy, że następnym razem będzie nasza szansa i mimo przegranej będziemy się starać i dobrze bawić! To bardzo ważne, dzieci uczą się obserwując nas, ale same także muszę doświadczyć smaku porażki – by ją poznać i nie bać się jej. A taki cel najlepiej osiągać, kiedy czują się bezpiecznie.

W sporcie dzieci i młodzieży najważniejsza jest obecność rodzica. Nie zostawiajmy dziecka samego, ale także nie zmuszajmy go do natychmiastowego opanowania się i nieokazywania emocji. Przypomnijmy sobie wówczas chwile, kiedy znaleźliśmy się w trudnej dla nas sytuacji i jak sami reagowaliśmy. Jeśli osobie dorosłej sprawia kłopot opanowanie smutku, złości czy żalu, to jak możemy wymagać tego od dziecka? Dajmy mu czas na wypłakanie się, pocieszmy, ale nie róbmy wymówek – dzieci zdają sobie sprawę z tego, co je spotkało. Nie oskarżajmy również wszystkich dookoła, nie pomoże to we wzięciu przez dziecko odpowiedzialności za swoje działania. Rolą rodzica jest danie narzędzi do poradzenia sobie z sytuacją, pomoc w jej zrozumieniu, a nie wyręczanie czy usprawiedliwianie.

Jakie reakcje rodziców na porażkę dziecka mogą sprawić, że dziecko nie będzie potrafiło przegrywać?
Wspomniane już wcześniej wymówki i oskarżenia: „Dlaczego tego nie zrobiłeś? Jak mogłeś nie złapać tej piłki, być gorszy od X?” Dziecko już po samej przegranej doświadcza negatywnych emocji, a dodatkowo zostaje obarczone poczuciem winy w stosunku do rodziców. Nie zawsze muszą to być nasze słowa, czasem wystarczą nasze gesty i mimika. Grymas niezadowolenia, załamywanie rąk, nawet gdy wydaje nam się, że są niezauważalne, mogą być odebrane jako wyraz dezaprobaty. Dzieci mogą później wyrażać niechęć do rywalizacji sportowej, bojąc się niepowodzenia, które przyniesie ze sobą niezadowolenie ze strony rodziców.

Jako rodzice podkreślajmy, że niezależnie od wyniku jesteśmy z dziecka dumni, podkreślajmy dobrze wykonane elementy gry czy zachowania sportowe. Nasze pozytywne zachowania i wzory rozwijają umiejętność radzenia sobie i motywację do dalszej pracy oraz treningów nawet w obliczu przegranych.

Czy możliwy jest sukces w sporcie bez umiejętności radzenia sobie z porażkami?
Myślę, że nie. Jest ona niepotrzebna, gdy ktoś nigdy nie przegrywa. A tacy zawodnicy nie istnieją. Każdy posiada umiejętność radzenia sobie, pytanie brzmi czy jest ona efektywna czy nie. Niewykluczone, że osoba taka może wygrywać i cieszyć się z uprawiania sportu, jednak gdy będzie nieprzygotowana na możliwość przegranej, będzie to dla niej sytuacja nieznana i budząca lęk.

Aleksandra Adamiec – psycholog sportu. Pracuje z polską kadrą narodową w biegach narciarskich. Ekspert portalu psychologiasportu.pl.

źródło artykułu: www.sto.org.pl

Komentarze

0