1

Chelsea płacąca ośmiolatkom za treningi, Man City dające dziesięć tysięcy funtów pensji szesnastolatkom. Brak ligi dla juniorów jako sposób na rozwijanie wszystkich, a nie tylko najlepszych. Analiza video meczów U9 czy U10. Opieka psychologiczna od najmłodszych lat, programowo indywidualne podejście do każdego, bez względu na to czy za chwilę wyleci, czy jest gwiazdą całej akademii. O przewagach Anglii nad polskim szkoleniem, ale też podobnych zagrożeniach: nastolatki notorycznie olewające szkołę, święcie przekonane, że za chwilę będą gwiazdami z pierwszych stron gazet. O tym wszystkim i o wielu innych tematach opowiada Tomek Król, trener bramkarzy w akademii Crystal Palace. Zapraszamy.

2

Jak jesteś młodym chłopakiem, wierzysz, że będziesz grał na poważnie, zawodowo, o wielką stawkę. A potem trafiasz do piłki seniorskiej i widzisz jaka jest konkurencja. Widzisz, że na twoje miejsce jest doświadczony trzydziestolatek, dwóch w sile piłkarskiego wieku, starszy od ciebie junior z lepszym dorobkiem, a żaden z nich nie odpuści. Ugrzęzłem w niższych ligach, skąd ciężko się wygrzebać. Zdecydowaliśmy się z żoną na wyjazd. Zahaczyłem się w półamatorskiej lidze, siódmy poziom rozgrywkowy w Anglii. Typowa angielska piłka: nie mogłem wyjść z piątki. Taranowali mnie. Nie było meczu bez siniaków. Za jakiś czas przyszedł nowy trener, odpalił dziesięciu, a w tym mnie – wtedy dałem sobie spokój. Zacząłem robić angielskie papiery trenerskie. Przez polonijny London Eagles trafiłem do AFC Wimbledon, gdzie byłem asystentem trenera bramkarzy od U-9 do U-16, a na jednej z konferencji poznałem Lee Haywooda, który wtedy trenował w Palace golkiperów od U-9 do U-12. Zaprosił mnie na trening, powiedział: przyjdź, zobaczę co potrafisz. Tak zaczęła się moja przygoda z Crystal Palace.

Ile tu już jesteś?

Trzy lata. W tym momencie odpowiadam za bramkarzy od U7 do U11, czyli pierwsze kroki, poziom „preacademy„. Poza tym robię sesje indywidualne, pomagam w Goalkeeping Development Centre, jestem też nauczycielem w dwóch szkołach, w jednej jako… trener bramkarzy. To prestiżowa szkoła prywatna, w której uczy się wielu piłkarzy. W Pucharze Anglii szkół doszliśmy do finału. Za miejsce w szkolnej ławie płaci się trzydzieści tysięcy funtów za rok.

Jaką bazę ma Crystal Palace?

Najmłodsi mają dwa boiska ze sztuczną trawą, w tym jedno pod balonem. Potem jest drugi obiekt akademii, gdzie znajduje się siedem boisk trawiastych i jedno sztuczne – tam trenują zawodnicy od U9 do U21. Pierwszy zespół ma swój ośrodek z czterema pełnowymiarowymi boiskami, z którego czasem korzystają też U18 i U21. Są tam też korty do tenisa i siatkonogi, siłownia, „goalkeeping area”, świetnie wyposażone sale do fizjoterapii. Wszystko czego potrzebujesz.

3

Jaka to baza w porównaniu do innych londyńskich klubów?

Jesteśmy kopciuszkiem. Kuba (Kuba Mrozik, trener klubu London United Tigers Football Club -przyp. red.) bywał na akademii Chelsea to widział jaka jest różnica.

KM: Mają dwadzieścia dziewięć boisk. Tylko jedno ze sztuczną nawierzchnią, a już z niego zrezygnowali, bo okazało się, że ta nawierzchnia jest mega śliska, popada trochę i grasz jak na lodzie. Co chwila ktoś łapał kontuzje.

TK: Tottenham dwa lata temu wybudował akademię za siedemdziesiąt milionów funtów. Kilkanaście boisk dla akademii plus kilka dla dorosłej kadry. Wszystko na trawie, wszystko „stoły”. My dopiero mamy plan stworzenia bazy z najwyższej półki, trwają poszukiwania miejsca w południowym Londynie. Jak powstanie, to będzie raczej bliżej poziomu Tottenhamu niż Chelsea, bo wątpię byśmy mieli pieniędzy pod trzydzieści boisk.

Mówisz, że jesteście kopciuszkiem pod względem bazy. A inne kwestie?

Jeśli chodzi o grupy młodzieżowe od U-9 do U-14 nie mamy się czego wstydzić. Wygraliśmy w tym sezonie ze wszystkimi z topu: Chelsea, Tottenham, Arsenal.

W lidze?

Nie, tu nie ma lig dla młodszych roczników, aż do U16. Co tydzień grasz sparingi.

Uważasz, że to dobre rozwiązanie?

Bardzo dobre. Nie ma presji, że ktoś spada, nie spada, tylko jedziesz i grasz. Będąc w akademii i tak masz tę świadomość, że musisz wygrywać, że musisz mieć mentalność zwycięzcy. Nie ma myślenia: a, odpuścimy sobie, bo dzisiaj gramy z ogórkami. Każdy chce się pokazać, bo konkurencja jest niesamowita. Presja podczas meczów z Chelsea czy Arsenalem jest wielka i na sparingu, a dzieciaki uczą się też rywalizacji podczas turniejów międzynarodowych. Stawka co tydzień sprawiałaby, że graliby tylko aktualnie najlepsi, trener musiałby tłumaczyć się z osiąganych wyników, a tak wszyscy grają i wszyscy się rozwijają. Młode roczniki, gdzie jest, powiedzmy, ze trzydziestu zawodników, grają po dwa mecze w tym samym czasie.

 

4

Gdzie sekret, że mimo mniejszych nakładów wasze młode roczniki tak dobrze wyglądają?

Myślę, że swoje robi to, że jesteśmy z południowego Londynu. Często bierzemy chłopców z trudnych rodzin, którzy przychodzą do nas i chcą się wyrwać, wybić.

Mają poczwórną motywację.

Tak. Większość tych czarnoskórych chłopców fizycznie jest przygotowanych znacznie lepiej niż biali chłopcy angielscy. U nas jest ich dużo, bo mamy bardziej czarne dzielnice jak Croydon, Brixton, a ci chłopcy w niższych kategoriach potrafią być dwa razy lepsi. Problem później z U-18 do U-21.

Czemu tu jest problem?

Bo wchodzą pieniądze. Od U-16 możesz kupować z całego świata. Tottenham nie wyszkoli nikogo ciekawego w danym roczniku? Trudno – kupią takiego z Ajaksu, Feyenoordu, Benfiki. Nas nie stać na wydanie pół miliona funtów za młodzieżowca tak jak zapłacił Liverpool za Kamila Grabarę. O Kamilu wspominałem w Palace rok wcześniej, jak jeszcze nie miał kontraktu z pierwszą drużyną i mogliśmy go mieć za pięć tysięcy funtów. Nie chciano go, bo nie grał w kadrze Polski, a w Anglii jak ktoś jest z Polski i nie gra w kadrze, to pytają – kto to jest? Oni mają tyle pieniędzy, że mogą spokojnie wydawać na kogo chcą, my zastanawiamy się pięć razy. Kupowaliśmy niedawno jedenastolatka za piętnaście tysięcy funtów z Wimbledonu, a w tamtym roku Arsenal złożył nam ofertę pięćdziesięciu tysięcy funtów za trzynastolatka. On sam odmówił, bo utożsamia się z Palace, jego rodzice są wiernymi kibicami z Selhurst Park i to też nasza szansa: chcemy przyciągać ludzi z okolicy, którzy kochają te barwy. Zostaną dla nich, dla pewnej wartości, a nie pójdą do na przykład akademii Chelsea, gdzie nawet ośmiolatki dostają pieniądze za każdy trening, co jest dla mnie chore.

Ośmiolatki dostają pieniądze za trening?

Tak. Kilka funtów. Płacone do ręki po każdych zajęciach.

Jakie widzisz zagrożenia w płaceniu tak młodym chłopakom?

Wychowują się w tym, że futbol to kasa, kasa, kasa. To jest szerszy problem – Zaha nas odwiedził ostatnio w szkole, poopowiadał trochę, ale wszystkie pytania dzieci to „ile zarabiasz”, „jaki masz samochód” i tym podobne. Niemniej u nas pierwsze pieniądze przychodzą, jak podpisze się kontrakt przechodząc z U16 do U18, ale to są pieniądze rzędu dwustu, trzystu funtów tygodniowo. Nie chcemy dać im za dużo, by nie uderzyły do głowy. Mogą liczyć natomiast na wizyty w pierwszej drużynie, często już nawet szesnastolatkowie lądują u Pardew. On ma jednak twarde zasady – jeśli młody przyjdzie i ma jego zdaniem złe podejście, dziwnie się zachowuje, a przez to należy też rozumieć brak „dzień dobry” i uśmiechu, to pójdzie do trenera i powie: on mi się nie podoba, albo go wyrzuć albo mi już go nie przysyłaj.

Jeśli chodzi o pieniądze, to Kuba powiedział mi, że w Man City szesnastolatki zarabiają dziesięć tysięcy funtów. Potwierdzasz, że w angielskiej piłce młodzieżowej krążą takie sumy?

(Uśmiech Tomka mówi więcej niż tysiąc słów). To jest chore. Nie powiem ci, czy chodzi o dziesięć tysięcy tygodniowo czy miesięcznie, ale takie pieniądze chodzą i dotyczą szesnastolatka grającego w juniorach. Jak powiedziałem: często dotyczy to graczy, którzy zostali kupienia z drugiego końca świata.

A u was jaka jest selekcja, skoro raczej nie sprowadzacie zza granicy?

Skauting, ale głównie lokalny – Londyn, okolice, południowa Anglia. Mamy osiemnastu skautów do U21, później pierwszy zespół ma swoich ludzi, ale to inna struktura. Do tej osiemnastki dochodzi wielu freelancerów, bo nawet ty możesz być naszym skautem, kogoś polecić, a jeśli go podpiszemy dostaniesz pięćset funtów. Z tego tytułu codziennie mamy multum zgłoszeń, a czasem przychodzą tacy gracze, że po pierwszym treningu muszę powiedzieć – sorry, ale nie, nic z tego nie będzie. Często skauci nie wiedzą co za poziom mamy w akademii i to jest nasz największy problem, bo potem z takiego zawodnika musimy trzymać sześć tygodni.

Sześć tygodni?

To przymus. Jeśli oferujemy testy, to muszą trwać sześć tygodni, a zawodnik musi być traktowany poważnie, grać w meczach. To wymóg i musi być spełniony nawet, jeśli po jednym treningu jasne jest, że chłopak nie nadaje się do nas. Jeśli natomiast uważamy, że się nadaje, czyli że jest lepszy niż pięćdziesiąt procent naszych zawodników, to musimy zapłacić rekompensatę jego dotychczasowemu klubowi. Kwoty rosną wraz z wiekiem: U9 to wydatek dwóch tysięcy funtów, później już kilkanaście, kilkadziesiąt.

Jak pracujecie nad młodym piłkarzem?

Każdy zawodnik ma swój indywidualny plan rozwoju. To jest flagowy projekt angielskiej federacji. W modelu jest dział taktyczny, techniczny, mentalny, fizyczny. U bramkarza czynniki techniczne to na przykład dobre łapanie piłki, gra nogami. Fizyczne – skoczność, zwinność. Psychologiczne – odwaga, koncentracja, determinacja. Określamy jak w danych elementach radzi sobie piłkarz, a potem z nim nad tym pracujemy. Co sześć tygodni spotykamy się z młodym piłkarzem i jego rodzicami na indywidualnym spotkaniu. To wtedy omawiamy jego plan, tą recenzję. Ja mówię co widzę, co jest dobre, co należy poprawić, on daje swoją opinię. Ustalamy co należy zrealizować przez najbliższe sześć tygodni i w jakim kierunku zmierzamy. Mam przykładowo bramkarza znakomicie wyszkolonego, z niesamowitym zmysłem, ale fatalnie wygląda u niego komunikacja. Jeśli są problemy z tym jak się zachowuje, zawsze pod ręką jest  klubowy psycholog.

5

A tu konkretnie: jak rozwinąć daną cechę, w tym wypadku boiskową komunikację? Plan przygotowany przez Tomka

6

Na etacie?

Tak, psycholog jest na cały etat, pracuje z dziećmi od najmłodszych lat. Wykorzystujemy go jak możemy, a każdy może skorzystać z jego pomocy. Ma też swoją kolumną w naszym wewnętrznym klubowym newsletterze, tam co tydzień pisze o odwadze, motywacji.

Słyszałeś o byłym juniorze Tottenhamu, który po tym jak został odpalony popełnił samobójstwo?

Tak, słyszałem.

Jak pomagacie dzieciakom, które inwestowały całe życie w piłkę, a potem pewnego dnia okazuje się, że trzeba pokazać im drzwi?

Bardzo ciężki temat. Powiem ci jak jeden z trenerów akademii Tottenhamu przywitał się z rocznikiem U9 już po tej tragedii. Duża sala, inauguracja, spotkanie z rodzicami i dziećmi, rozdanie koszulek, sprzętu. On wstaje i mówi: dobra, na początek powiem wam, że jak wszyscy tu siedzicie, prawdopodobnie żaden z was nie dostanie się do pierwszego zespołu. Wszyscy oklapli – to co my tu robimy? (śmiech). Ja myślę, że to jest dobre postawienie sprawy, rozsądne. Ostatnio miałem pierwszą sytuację, że sam musiałem powiedzieć zawodnikowi – sorry, musisz odejść. Siadł i nie wiedział co powiedzieć. Na szczęście obyło się bez płaczu.

Sam podjąłeś taką decyzję?

W maju musimy podjąć decyzję czy chłopak zostaje na następny sezon. Decyzję podejmuje kilku trenerów, w tym trenerzy następnego rocznika, którzy będą opiekować się chłopcami w kolejnym sezonie.

I co robicie w takiej sytuacji jako klub?

Nie zostawiamy na lodzie. Od razu załatwiamy testy w następnym klubie. Jeśli u nas nie wyszło, to sprawdź się w mniejszym, damy ci dobre rekomendacje i powodzenia. Jak tam się nie załapie, spróbujemy znaleźć mu coś gdzie indziej.

A jak jest ze szkołą? Pomagacie wypracować plan B?

Szkołę mają zorganizowaną na akademii. Nauczyciele przychodzą i po treningach pracują z piłkarzami. Z tym, że to nie jest normalna szkoła, poziom jest niski.

Czyli tu ranicie szanse niektórych młodych chłopców na inną drogę życiową.

Pomagamy zostać przy piłce. Szesnastolatkowie mogą zacząć robić kursy trenerskie, a Palace za nie płaci. Osiemnastolatkowie przychodzą pomagać na treningach dzieciaków, uczą się od nas trenerki, zbierają pierwsze szlify.

A jeśli ktoś chce dobrą szkołę, to klub mu w tym pomoże?

Kluby często współpracują z prywatnymi szkołami. Piłkarz jest zwolniony z zajęć porannych ze względu na treningi, dowożony na popołudniowe, przychodzi w sobotę odrabiać. Moja szkoła prywatna, jedna z najlepszych w Londynie, daje 99% stypendium najlepszym sportowcom. Zamiast 30 tysięcy funtów do zapłacenia robi się pięćset.

Ci młodzi gracze przykładają się do nauki czy olewka?

(Śmiech).

Okej, już się uśmiechasz, wiem wszystko. Każdy myśli, że będzie wielkim piłkarzem, co?

Każdy. To kwestia uniwersalna dla tego wieku. Jak miałem szesnaście lat i grałem w SMS-ie w Bielsku też byłem pewien, że będę zawodowo grał w piłkę. Oni tutaj też myślą, że już są wielcy, że niepotrzebna im nauka, że za rok, dwa, weźmie ich ktoś z Premier League. Przecież tak dobrze grają! A tak naprawdę są bardzo daleko.

Dlatego podoba mi się określenie „kolos na glinianych nogach”. Oddaje istotę problemu: chłopcy wśród rówieśników uchodzą za tych, którym niesłychanie się wiedzie, ale z szerszej perspektywy nic nie osiągnęli i w każdej chwili mogą wylecieć na margines.

Jest u nas chłopak, który zaczął bardzo olewać szkołę. Nie odpaliliśmy go jeszcze, ale jest na cienkim włosku i nie wiadomo co się stanie do końca semestru. Jeśli nie zda egzaminu, to wspomniane 99% stypendium nie zostanie przedłużone. My mamy w Palace dużo czarnoskórych chłopaków, a ciężko zmienić ich mentalność. Często mają taki luz w domu albo takie problemy, że to wychodzi w szatni i na boisku. Czasem na dobre, bo są bardziej zmotywowani albo mają ten luz w grze, czasem na złe.

Jest jakiś plan klubu by z tym walczyć? Widziałem motywacyjne plakaty w akademii – sukces w jedną stronę, narkotyki w drugą. ?

Jakikolwiek wypad za miasto przed meczem kończy się pozbawieniem kontraktu. Szczególnie teraz w tych starszych rocznikach jest presja, bo Pardew powiedział, że chce zmniejszyć liczbę graczy w U18 i U21. Połowa ma zostać odpalona i trenerzy muszą to zrobić. Pardew chce, żeby młodzi wchodzili do wyższych kategorii i się rozwijali, a młodsi piłkarze pierwszej drużyny schodzili i łapali minuty.

7

Jak rozumiem u was też nie ma internatów dla młodych piłkarzy.

Wszyscy, których kupiliśmy z zagranicy, śpią u angielskich rodzin, które zakwaterowane są maksymalnie kilka kilometrów od ośrodka. Każda taka rodzina musi być związana z Palace, a na spotkanie i wizję lokalną domu wysyła się dyrektora akademii i psychologa. Sprawdza się rodzinę, środowisko, wszystko. Jeśli zostanie zaakceptowana, to oczywiście dostaje pieniądze na utrzymanie chłopca plus dodatki dla siebie.

Sporo słyszałem o problemie rodziców w szkoleniu. Oglądałem dzisiaj mecz waszych juniorów i jeden ojciec komentował każde zagranie syna. Pomyślałem sobie, że fatalnie bym się czuł w takiej sytuacji, dodatkowa presja.

To musiał być rodzic przeciwnej drużyny, bo jeśli chodzi o naszych rodziców, mają zakaz wypowiedzi podczas meczów. Tak jest we wszystkich poważnych akademiach, nikt się nie odzywa. Mogą rozmawiać między sobą, ale nie że coś mówią do graczy.

A naciski na trenera? Choćby podczas omówienia co sześć tygodni?

Zdarza się. Mieliśmy rok temu bramkarza, Kolumbijczyka. Sześć tygodni przed odpaleniem powiedziałem chłopcu co ma poprawić. Pytam go później na spotkaniu o to co miał poprawić, a on, że nie pamięta. No to sorry, ale w takim wypadku nie mamy o czym rozmawiać, musisz odejść. Ojciec zaczął się unosić, matka też, zrobiło się bardzo niesympatycznie. Chcieliśmy pomóc chłopakowi, znaleźć mu klub, ale przez rodziców daliśmy mu takie rekomendacje, że do dziś nie może znaleźć drużyny. Chociaż jego ojciec ma takie wtyki, że aż pokażę ci zdjęcie gdzie pojechał na testy. Zdzikniesz (Oglądam chłopca w barwach Realu Madryt). Rola rodzica jest mega ważna w całym systemie. Jeśli nie ma pomocy ze strony rodziców, jeśli oni nie dają im pozytywnego zastrzyku, to widzę, że chłopcom w wieku 14-15 lat bardzo brakuje tego wsparcia. Oni często wtedy wykruszają się, nawet mając nieprzeciętny talent. Szukają innych wrażeń, wchodzi dilerka, bo mają kumpli, co w takim wieku zarabiają dobre pieniądze na ulicy – łatwe pieniądze zaczynają kusić bardziej niż piłka. Bez wsparcia rodziców ciężko z tym walczyć.

Powiedziałeś o indywidualnym planie rozwoju piłkarza, projekcie federachji. A czy jest ogólna filozofia Palace, ramowy plan dla wszystkich w akademii?

Jest, jest. Mamy unifikację całego szkolenia, wszyscy brani są pod taktykę i styl pierwszego zespołu. Pardew napisał biblię dla pierwszej drużyny i akademii: są tam opisy sytuacji meczowych, sposoby rozgrywania piłki od tyłu, konkrety. Te schematy i taktyki są tak skrojone, by dało się je dopasować nie tylko do 11×11, ale też do na przykład 6×6, w jakich grają dzieci. To jedna książka dla zespołu plus książka do każdej pozycji, gdzie zawodnik ma, przykładowo, po 27 zadań ofensywnych i defensywnych. Największą robotę przy tym materiale mieli analitycy, oglądali setki meczów, wycinali jakieś pojedyncze sytuacje. Wszystkie mecze są nagrywane, nawet te akademii.

Wszystkie nawet, powiedzmy, U9?

W większości tak. Jak poproszę analityka, żeby wyciągnął mi wszystkie ofensywne akcje bramkarza, to mi przygotuje duży materiał. Mam takich klipów dziesiątki.

Analityk też na pełny etat.

Tak. Mamy jednego analityka w „foundation phase„, czyli do U12, potem  do U21 jest osobny, a następny odnośnie seniorów.

Jak stoicie z nowinkami technologicznymi jeśli chodzi o fizjoterapię?

Taka aparatura jest dostępna dla pierwszej drużyny, U21 i U18, więc nie mam z nią kontaktu na co dzień. Ale jest cały sztab i niesamowity sprzęt: jedna maszyna jest projektu NASA. Masz bieżnię, a potem taką kopułę, do której wchodzisz. Zaciskają ci specjalny materiał, od pasa w dół jesteś w kopule, a potem wysysają powietrze i zaczynasz biegać w próżni. Są też takie specjalne nogawki do regeneracji – wchodzisz, a to dotlenia ci mięśnie, puszcza jakieś prądy, rozluźnia… Widziałem, że Lewandowski też tego używa. Pardew ściągnął doktora, z którym długo współpracował w Newcastle, dział kliniczny jest coraz bardziej rozwinięty.

Jak sprawdzisz reprezentacje młodzieżowe pod kątem miesięcy urodzenia, to będzie mniej więcej tak: ośmiu gości ze stycznia. Sześciu z lutego. Trzech z marca. Z ostatniego kwartału nikogo. Jakoś z tym walczycie?

Dobrze trafiłeś, to jest problem. Dajemy im jakiś czas. Mamy teraz gracza U13, który jest mały, ale to bramkarz-perełka. Jego rówieśnikiem jest chłop z brodą, większy ode mnie, ale za to mentalnie mniej rozwinięty. Nie skreślamy chłopca przez fizyczność do szesnastego roku życia. Dopiero wtedy już musi być gotowy, nie będzie taryfy ulgowej.

Ilu jest zawodowych trenerów u was?

W Anglii masz trzy poziomy akademii, oceniane gwiazdkami. Wimbledon to trójka, Chelsea to jedynka, my jesteśmy na poziomie drugim. Klasyfikacja zależy od liczby boisk treningowych, poziomu bazy i właśnie liczby trenerów. Brentford niedawno przeskoczyło na jedynkę, bo zatrudniło dobry i liczny sztab. My jesteśmy na poziomie drugim, mamy około czternastu trenerów na pełnym etacie, plus około dwudziestu na takim jak ja, którzy przychodzą kilka razy w tygodniu plus mecz. Do tego fizjoterapeuci, psycholog, analityk i tym podobne. Wszyscy zajmujący się rocznikami od U14 wzwyż to już etat.

Tak jest w akademii, o której mówisz, że na tle Premier League to kopciuszek. To jak jest w innych?

Powiem tak: my mamy w akademii czterech trenerów bramkarzy. Ja z najmłodszymi, Lee w U12 do U16, Colin i Gary mają U18-U21. W Chelsea natomiast swojego trenera bramkarzy ma każda grupa wiekowa. Niby niektórzy na pół etatu, ale takie pieniądze dostają, że to jak pełny etat.

Co uważasz najbardziej różni wasze treningi od tych w Polsce?

Dużo ludzi do mnie przylatuje na staże, obserwacje. Reakcja jest zawsze ta sama: szok, że my tylko gramy. Ciągle gra, gra i jeszcze raz gra.

Nie ćwiczycie z piłkami lekarskimi.

Myślę, że niektóre dzieci nie potrafiłyby zrobić przewrotu w przód, gimnastyki jako takiej nie ma. Na treningach trenera Lenczyka chyba połamaliby sobie głowy. Ale za to są bardziej rozwinięci piłkarsko i taktycznie, a od małego przyzwyczajają się do gry na małych przestrzeniach, pod presją drugiego gracza. Zgadzam się, że w pierwszych latach piłka to musi być zabawa. Ale w Polsce to oznacza tylko technikę, a u nas technikę i taktykę. Poza tym opowiem ci coś: przyjechała do nas Cracovia U13 we dwudziestu. Myślałem, że będzie masakra, bo myśmy wystawili ośmiu chłopaków, którzy nie byli powołani na mecz z Arsenalem, a więc nie tych najlepszych. Pierwsza połowa 2:1 dla nas, pomyślałem, że będzie ciężko, bo zajadą nas po przerwie. Koniec końców wygraliśmy 15:1 czy 15:2. Cracovia odpadła fizycznie zupełnie, choć miała dwudziestu do rotacji.

Kuba powiedział, że Krystian Bielik przez pierwsze dwa tygodnie po każdym treningu schodził i wymiotował tuż przy linii, taki był to dla niego przeskok w intensywności.

Jeśli chodzi o dzieci z roczników, którymi się zajmuję, to jest to gra-zabawa. Ale też gra na dużej intensywności od małego później procentuje. Pamiętam jak przyjechali bramkarze z Wrocławia, grający w Centralnej Lidze Juniorów. Byli pod wrażeniem tempa gry, a mówili jeszcze do mnie potem: Tomek, my nigdy nie broniliśmy tak mocnych strzałów.

Na czym polega sekret tej intensywności?

Swoje robi selekcja. Tu w Londynie masz dziesięć milionów ludzi, pełno boisk, ugruntowaną kulturę piłkarską. We Wrocławiu czy nawet Warszawie nie masz szans na porównywalne pole do wyboru.

Ale chyba też chodzi o formę treningów, skoro Krystian tak się odbił.

Cały czas się gra, od maluchów, to te mecze w naturalny sposób wskakują na coraz wyższe tempo i poziom. Częstotliwość treningów też jest duża. Poza tym wydaje mi się, że młode roczniki są w Polsce zaniedbywane i tu podkopuje się podstawy.

KM: Byliśmy z Tigers na turnieju w Gdyni, U11 Baltic Football Cup. Spaliśmy w schronisku młodzieżowym wraz z innymi drużynami. Ja moje dzieciaki położyłem spać 21:30 bo byliśmy po locie, a następnego dnia zaczynał się turniej. Tymczasem drużyna (nazwa wycięta – przyp. red.) balowała do 3:30. Jedenastolatki!„Ruda tańczy jak szalona” było hitem, impreza, skandal po prostu. A trenerzy? Bania. Dwóch rodziców, dwóch trenerów, lali niesamowicie, a rano czerwone mordy.

TK: Staramy się dbać o to co dzieje się u piłkarza poza treningiem. Jeśli trzeba rozmawiam z rodzicami co się u niego dzieje, jakie są jego relacje z kolegami, jaką ma dietę, co robi po szkole. Zawsze daję też dodatkowe zadania do domu. Pompki, przysiady, takie rzeczy, żeby ich wzmocnić fizycznie. Ci ośmiolatkowie, których oglądałeś, robią po sto pompek w tym momencie.

Ośmiolatkowie? Sto pompek?

Na raz. Fizycznie są przygotowani na w miarę dobrym poziomie.

No powiem ci, że sto pompek w wieku ośmiu lat to całkiem w miarę.

Oni sami czują, że potrzebują tej fizyczności, sami mnie pytają po treningu: Tom, are we going to the gym? (śmiech).

8

Powiedz mi jak klub podchodzi do sytuacji, gdy junior ma kontuzję?

Był u nas chłopiec z Polski, perełka. Miał niesamowite bóle w pięcie podczas gry. Nikt nie mógł tego zdiagnozować, fizjoterapeuci postawili błędną jak się okazało diagnozę, że to przez to, że rośnie. Załatwiliśmy ortopedę z Polski, który akurat przyjechał z dżudokami do Southampton – zrobił mu manualne badania i okazało się, że chłopiec ma problemy z torebką stawową. Wtedy dowiedziałem się, że go odpalili. Po roku, gdy grał z kontuzją, zdecydowali się go odciąć. A wcześniej Arsenal chciał dać za niego pięćdziesiąt tysięcy funtów, to Palace nie chciało puścić. Nie wiem co teraz z nim. Postaramy się coś mu ogarnąć, jakieś testy.

***

Info od Tomka: w lipcu od 11 do 16 organizowany przez APN GKS Tychy będzie obóz bramkarski, gdzie zostałem zaproszony przez trenera bramkarzy Jacka Moskwę do pomocy w zajęciach. Również Jyri Niemnem z Aspire Academy (Doha) będzie prowadził zajęcia dla grup wiekowych u9-U19. Będzie to dla mnie jedna możliwość obserwacji bramkarzy, którzy mają szansę wyjechać na testy do Anglii. Zapisów można wciąż dokonywać na stronie APN GKS Tychy.

autor: Leszek Milewski

źródło artykułu: weszlo.com

Tottenham dwa lata temu wybudował akademię za siedemdziesiąt milionów funtów. Kilkanaście boisk dla akademii plus kilka dla dorosłej kadry. Wszystko na trawie, wszystko „stoły”.

Tomek Król

Komentarze

0